top of page

Sri Lanka, podróż życia, czy w głąb siebie? Cz. 3.

  • Writer: Joanna Rucinska-Paulik
    Joanna Rucinska-Paulik
  • May 20, 2025
  • 2 min read

„Trzy słowa na „N”

 

Znacie ten dowcip, kiedy po wizycie znajomych gospodarzom ginie 100 zł i obwiniają o to gości? 100 zł znajduje się niebawem, ale niesmak pozostaje na długo.

Tak mniej więcej było w ich przypadku. Niesmak po otwarciu przez Michała koperty unosił się w powietrzu przez prawie cały styczeń. Ratowała ją trwająca do połowy stycznia wizyta przyjaciółki, praca oraz zbliżająca się z okazji 70 tych urodzin Mamy impreza, którą zobowiązała się zorganizować.

Przyjęcie udało się wybornie. Mama była przeszczęśliwa. Po uprzątnięciu ostatniego brudnego kieliszka i wyrzuceniu pustych butelek po winie poczuła jak zgoła inne uczucie zaczęło pukać do jej drzwi. Był to niepokój.

Początkowo sądziła, że to efekt miesięcznego świętowania, ale im dłużej mu się przyglądała, tym bardziej zaczynała rozumieć, że był on związany z wyjazdem. Tak, tym na Sri Lankę.

Dopiero co zaczęła rozkręcać swój biznes a miała zniknąć na cały miesiąc. Oszczędności zaczynały się kurczyć a podczas podróży, mimo że wyjazd dostała w prezencie na pewno coś jednak wyda.

- Kochanie, może nie powinniśmy jechać? To jednak cały miesiąc tzw. utraconych korzyści (nauczyła się tego terminu podczas studiów).

- Przestań kochanie. Wszystko będzie dobrze. Wyjazd dobrze nam zrobi, a jak wrócisz poukładasz sobie pracę. Spokojnie

- Na ok.

Odpowiedziała bez przekonania.

Ale może miał rację? Przecież jej życie tyle już razy kończyło się a potem jednak zaczynało na nowo, ba! rozkwitało niczym krokusy na wiosnę, tyle już razy widziała ciemność a jednak przychodziło światło, tyle już razy leżała na dnie a jednak coś zawsze wypychało ją na powierzchnię, że powinna już wiedzieć, że zawsze znajdzie jakieś rozwiązanie. Codziennie uspokajała się w ten sposób aż w końcu niepokój minął prawie zupełnie, by zostać zastąpiony przez … kolejne słowo na „N” - niedowierzanie.

Był to dość dziwny stan. Wiedziała, że wyjeżdżają 5 marca, Michał kupił prawdziwe bilety, zatem wyjazd nie był już tylko papierowym samolocikiem a jednocześnie nie mogła uwierzyć, że to się stanie naprawdę, że za kilka tygodni będzie w zupełnie innym świecie, w innej rzeczywistości, na wakacjach, o których nawet nie śniła, i na jakich nigdy, jak dotąd, nie była.

- Jakoś nie dociera to do mnie.

- Uwierz w końcu Aśka… To się dzieje. Zobaczysz, będzie Ci się podobać. Tam jest przepięknie.

- A Ty bałaś na Sri Lance?

- Tak, 7 lat temu.

- Ooo, nie wiedziałam.

Nagle okazywało się, że prawie wszyscy jej znajomy już tam kiedyś byli… Byli też w wielu innych miejscach. Pamięta, jak po rozwodzie, gdy mogła sobie pozwolić tylko na jeden wyjazd w roku z dziećmi, zazdrościła innym tych częstych lub dalekich wyjazdów. Zazdrościła do tego stopnia, że nie mogła śledzić ich relacji na fb lub postów ze zdjęciami z wakacji, tak ją to bolało. Tę zazdrość, szczęśliwie już dawno wyrzuciła ze swojego serca, ale teraz wspomnienie wróciło i wymieszało się niczym meksykański drink Tequila Mojito ze słowem na „N” …

Oto i ona, „w końcu”, pojedzie na TAK długo i TAK daleko… i do tego wszystkiego z NIM…

Recent Posts

See All
To przecież tylko zwykłe bieganie...

Czemu czuła się jak odkrywca kontynentu, mimo że chyba wszystkie zostały już odkryte? Skąd to unoszące ją do gwiazd uczucie szczęścia,...

 
 
 

Comments


bottom of page