top of page

Sri Lanka, podróż życia, czy w głąb siebie? Cz. 2.

  • Writer: Joanna Rucinska-Paulik
    Joanna Rucinska-Paulik
  • May 20, 2025
  • 3 min read

„Popsuta radość”

 

Gdyby w dalekiej przyszłości ktoś zechciał opisać jeden miesiąc z jej życia a wybrałby grudzień 2024 to byłoby w tym opisie dużo wina, jedzenia, spotkań ze znajomymi i następujących konwersacji:

- Jezu, Aśka, wow, no coś Ty?!?!

- No wiem wiem.

- Ale Ci zrobił cudowną niespodziankę i przepiękny prezent.

- Tak, wiem, jestem cały czas w szoku chyba.

- No nie dziwię się. Aśka! Bosko! Zasłużyłaś!

Jednak ani wino ani znajomi ani te konwersacje pełne zachwytu ani nawet najbliższa przyjaciółka nie pomagały w wyzwaniu, które stanęło przed nią niczym przepaść w drodze na Zawrat - zakup prezentu dla Michała. No bo skoro on miał dla niej wyjazd na Sri Lankę to co ona dla niego powinna mieć… no co?

Czuła presję, a wiadomo, presja nie pomaga, gdy szukasz pomysłu - to prawda, którą wielu z nas nie raz słyszało na warsztatach z kreatywności. Ba! Ona sama nie raz powtarzała ją swoim klientom lub na warsztatach właśnie

Niczym Scarlett O’Hara odłożyła więc temat na później i zajęła się świąteczną krzątaniną, goszczeniem znajomych oraz kupowaniem prezentów dla tych, którzy nie zamierzali włożyć jej pod choinkę Sri Lanki…

W końcu jednak nadszedł dzień wyjazdu bożonarodzeniowego z wytęsknioną przyjaciółką i jej rodziną. Pierwsze od dawna święta bez mamy i siostry. Chłopcy mieli do nich dojechać 25 tego i zostać na noc. Nie liczyła na to za bardzo, ale co jakiś czas wysyła prośbę o to w kosmos.

Pakowała siebie i jego, i wtedy dotarło do niej, że jest już za późno, że nie ma prezentu i nie będzie go już miała, a nawet jeśli, to będzie to prezent z tzw. dupy… Do wyjazdu zostało ledwie kilka godzin a ona była bliska ataku paniki…

Książka? No błagam, to bez okazji można kupić.

Czytnik? Już mu kiedyś kupiła, popsuł się i dostali zwrot kasy.

Głośnik? No ale to będzie takie praktyczne do domu, czyli wspólne.

Może kawiarka? Ale już ma… Choć jest mocno zużyta, więc może to?

Albo kieliszki do wina? No ale to znowu jakby do domu…

No kurczę! Blokada, mur, ściana. Żeby nie rzec dupa blada.

Przecież coś mu pod tę choinkę dać trzeba!

I wtedy przyszło olśnienie, które olśnieniem ostatecznie nie było żadnym, żeby było jasne, ale jak jesteś w czarnej dupie to byle iskierka olśnieniem Ci się wydaje.

- Zuza, jesteście dzisiaj otwarci?

Napisała do Zuzanny z salonu piękności Thalgo na ukochanych Jeżycach, nie czekając aż pojmie bladość swego olśnienia.

- Tak, do 15 00.

- Jezu bosko! Nie mam prezentu dla Michała, więc może kupiłabym mu u Was voucher na masaż ciała i pedicure?

- No jasne. Wypiszę voucher, a Ty wpadaj przed 15 00.

Uratowana!

Pomyślała i z ulgą wielkości Blue Hole kończyła gotować, piec, pakować, ogarniać! Szło jej teraz tak, że mogłaby jeszcze dorobić na przedświątecznym cateringu, ha!

No to jadą!

Michał od czasu do czasu podpytywał ją o prezent dla niego. Szybko zmieniała temat a on uśmiechał się pod nosem i wyglądał tak, jakby oczami wyobraźni widział co najmniej mercedesa z czerwoną kokardą.

Pierwszy wieczór upłynął wiadomo, na piciu wina… Ale były też gry w bilard oraz inne zabawy przywiezione z Australii. W każdym razie można było zapomnieć, się oraz o prezentach i Wigilii.

Ale wiecie, jak to jest, gdy bardzo chcecie czegoś uniknąć to to w końcu i tak was dopadnie.

Tak właśnie było z wigilią tego roku.

Dopadła ją!

Po wielu kieliszkach wina i za dużej ilości jedzenia Michał uroczyście zagonił wszystkich na kanapy, na oficjalne rozdanie prezentów.

Czy mogło być gorzej?

- Wręczamy po kole, każdy rozpakowuje i pokazuje innym co dostał!

Oznajmił z przesadną elegancją.

Owszem, mogło…

Michał czynił honory Świętego Mikołaja. Zaczęła podejrzewać, że pastwi się nad nią, ale skąd mógł wiedzieć, jak się ma sytuacja? No nie mógł. Więc nie pastwił. On po prostu z dziecinną radością i niewinnością zamierzał cieszyć się tym momentem wieczoru.

Kiedy już prawie wszystkie prezenty zostały rozdane siedziała niemal osaczona pakunkami tak, że ledwie było ja między nimi widać. Pozostali trzymali na kolanach skromnie po jednym prezencie. No może pomijając dzieci.

Wtedy Michał zabrał głos ponownie.

- I jeszcze tam na dnie w tej torbie papierowej od torebki na laptopa jest coś dla Ciebie kochanie….

- Matko boska, jeszcze?

Krzyknęła prawie rozpaczliwie.

- Tak moje kochanie!

Zajrzała do torebki i faktycznie na jej dnie znajdował się papierowy samolocik, zrobiony własnoręcznie przez Michała, taki jak robiło się to w dzieciństwie. Na jednym z jego skrzydeł widniał drukowany napis Sri Lanka.

Pod choinką została już tylko mała koperta z wypisanym na niej imieniem Michał.

- Kochanie, to dla Ciebie

- Ooo, ciekawe, co to…

Zaczerwieniła się po same skronie. Michał z ciekawością otwierał kopertę a ona w myślach błagała wszechświat, by wydarzyło się coś, co sprawi, że nigdy nie otworzy jej do końca…

 

Recent Posts

See All
To przecież tylko zwykłe bieganie...

Czemu czuła się jak odkrywca kontynentu, mimo że chyba wszystkie zostały już odkryte? Skąd to unoszące ją do gwiazd uczucie szczęścia,...

 
 
 

Comments


bottom of page