top of page

Imieniny

  • Writer: Joanna Rucinska-Paulik
    Joanna Rucinska-Paulik
  • May 24, 2025
  • 3 min read

W rocznicę poniżej opisanej historii oraz w swoje kolejne imieniny wstawiam ją tu, na blogu ku pamięci :)

 

Generalnie nie obchodzę imienin, choć chcąc być z Wami zupełnie szczera nie obchodzę imienin innych osób, bo zwyczajnie nie jestem w stanie spamiętać tych wszystkich dat. No ok, pamiętam datę imienin mojej Mamy, Ojca (ale on Andrzej...), Siostry, Michała, byłego męża (ups…), ale potem nie jestem już pewna żadnej daty… Wybaczcie mi moi przyjaciele i znajomi!

Co więcej, moje dzieci, które kocham ponad życie (wiadomo), nie mają do dziś ustalonego dnia swoich imienin… Mam nadzieję, że nie będą kiedyś przez to musiały wydać milionów na terapię...

Także tak to…

Natomiast, zupełnie nie wiedzieć czemu , data moich imienin wryła mi się w mózg i ni cholery nie mogę jej stamtąd wymazać… Ba! liczba 24 była kiedyś (a może wciąż jest?) moją szczęśliwą, do szkoły jeździłam tramwajem numer 24, w nauce szło mi lepiej, kiedy w dzienniczku miałam numer 24, jeśli policzyłam do 24 i nadjechał autobus, na który czekałam w mrozie (kiedyś to były zimy…) to następnego dnia z pewnością czekało mnie coś miłego, itd. Itd.

Dlatego, kiedy zbliża się 24 maja (BTW to dzisiaj ) to naprawdę nie oczekuję niczego, choć znowu będąc z Wami zupełnie szczera, nie jestem pewna, czy tak zupełnie niczego… Ale pewnie skrywam ten fakt sama przed sobą, bo skoro jestem taką wredną egoistką i nie pamiętam dat imienin bliskich mi osób to nie mam prawa oczekiwać, że ktoś będzie pamiętać o moich, plus, jakby tego było mało, zrobi mi jakąś niespodziankę, kupi ukochane konwalie, słodkie ciastko a może nawet pierścionek

No więc niby nie oczekując niczego budzę się 24 maja i co? Oczywiście chwytam za telefon. Najpierw Insta – no jakoś Chodakowska nie wysłała mi życzeń, dobra, tym razem jej wybaczę. Potem Fejs – przelatuję wszystkie relacje, ale i tutaj ani słowa o mnie… Wchodząc na Linkedin naprawdę nie liczę na wiele. Po chwili słyszę jednak powiadomienie, jest więc nadzieja… Ale hmm, to wiadomość od gościa z Airbnb. Konkretnie już zdołowana zaglądam na whatsapp (na wiadomości nie muszę, bo to jedyna apka, gdzie mam powiadomienia, wiecie takie czerwone cyferki, więc nawet otwierać nie trzeba, by zobaczyć, że cisza jak makiem zasiał). No więc whatsapp… I tu hura, aż mam ciary, jak to piszę… Wiadomość od mojego Taty… Szok… Nie złożył mi życzeń z okazji imienin już naprawdę dawno. Odpowiadam więc przeszczęśliwa i wdzięczna tak, jakby mi darował kasę na kupno mieszkania… Delektuję się tym szczęściem jeszcze chwilę, ale cały nastrój psuje jego kolejna wiadomość: „Tramwaj mi przypomniał”.

Dobra, idę dalej w dzień, jestem w końcu już taka dojrzała i przepracowałam wszystkie problemy i traumy, że nie wypada się dąsać z takiego powodu. Poza tym, przychodzi mi do głowy myśl, że w sumie to bardzo miłe, że w tramwajach są takie informacje, i gdybym jeździła nimi codziennie wiele moich przyjaciół dostałoby z okazji swoich imienin jedno życzenie rocznie więcej, no ale jeżdżę rowerem albo chodzę pieszo, zatem dupa…

Moja dojrzałość naprawdę jest już chyba na najwyższym poziomie, bo po godzinie zapominam, że mam imieniny. Dzień jak dzień. Maj. Piękna wiosna. Sprawdzam kalendarz na dzisiaj i uśmiecham się do siebie. To będzie miły dzień, ale nie dlatego, że to 24 maja (naprawdę!).

I nagle z tego Tu i Teraz wybija mnie dźwięk telefonu… Patrzę na ekran: Pani Danusia Pamięć o imieninach powróciła ekspresowo! No ona jest doprawdy niesamowita, od dwudziestu paru lat dzwoni do mnie w każde moje imieniny i radosnym i stanowczym głosem składa przemiłe życzenia. Oblało mnie szczęście, twarz promieniała uśmiechem, sprawiło mi to ogromną radość.

Dziękuję Pani Danusiu i aż żałuję, że nie ma Pani na fejsie. Oznaczyłabym Panią chętnie, żeby wszyscy dowiedzieli się, kim jest ta osoba, która zawsze pamięta o imieninach, no matter what i to od czasów, kiedy nie było w firmach specjalnych procedur pt. „Jak obchodzić ważne dla Pracownika okoliczności”. Bardzo, bardzo dziękuję Już nikt dzisiaj nie musi pamiętać o mnie. Pani telefon zrobił mi dzień i zostawi w wyśmienitym nastroju do kolejnego 24 maja!

No trochę się rozpisałam, ale tak mnie po tym telefonie Pani Danusi naszło… Kto dotrwał do końca - Chapeau Bas!

Ale oprócz zapożyczonych z francuskiego słów mam też dla Was coś w podziękowaniu ode mnie – jeśli chcecie czuć się tak jak ja po telefonie Pani Danusi wyślijcie mi datę swoich imienin, a obiecuję, że postaram się wysyłać Wam życzenia co roku bez konieczności przypominania… Tym samym odkupię winy za te wszystkie niezłożone w swoim już całkiem długim życiu życzenia.


Dobrego 24 maja dla Wszystkich


P.S. Dla ciekawych:

Kim jest tajemnicza Pani Danusia? Otóż moją pierwszą szefową z pierwszej firmy, pierwszej pracy… Mądra i pracowita kobieta, dzięki której przepisy prawa pracy znam do dzisiaj na pamięć (no prawie, ale wiem, gdzie szukać w razie W).

Recent Posts

See All
To przecież tylko zwykłe bieganie...

Czemu czuła się jak odkrywca kontynentu, mimo że chyba wszystkie zostały już odkryte? Skąd to unoszące ją do gwiazd uczucie szczęścia,...

 
 
 

Comments


bottom of page