top of page

Koniec czy początek?

  • Writer: Joanna Rucinska-Paulik
    Joanna Rucinska-Paulik
  • Dec 31, 2025
  • 5 min read

Obudziłam się dzisiaj wyjątkowo o 4 30. Zdziwiło mnie to, bo ostatnio tak nie mam. Ostatnio śpię raczej szczęśliwie i głęboko około siedmiu do ośmiu godzin. No ale dzisiaj było inaczej. Obudzona poczułam, że już nie zasnę. Znacie to pewnie. Czasem jest tak, że po przebudzeniu i ewentualnej krótkiej wycieczce do łazienki, wracacie do łóżka bez cienia zwątpienia w zapadnięcie w dalszy sen, ale czasem jest tak, że po powrocie z łazienki wiecie, że sen już nie nadejdzie. Dzisiaj miałam właśnie tak. Wróciłam do ciepłego, przytulnego łóżka i okryłam się zimową pierzyną, ale zamiast zapadać w sen zaczęłam się zastanawiać, co wszechświat chce mi przez to obudzenie o 4 30 w nocy powiedzieć.


Najpierw myślałam, że to może przez niezapłacone rachunki i niezrealizowane przelewy, bo przecież nikt nie chciałby wejść w Nowy Rok z długami. Potem, że to może przez to, że nie jestem pewna, jaki ten rok był dla mnie, dobry czy zły, a przecież na koniec roku fajnie byłoby to wiedzieć. Trzecim powodem były rozkminy na temat potencjalnego posta na socialach, o czym jako coach napiszę na koniec roku? O marzeniach? O podsumowaniach? O porządkach? I tak przelewały się z mojego prawego na mój lewy bok te i inne podobne myśli aż w końcu, po dłuższej chwili, chwyciłam za telefon, by poza samą godziną sprawdzić w nim wiadomości, czaty i sociale. Na whatsapp miałam trzy wiadomości, wszystkie od bliskich mi osób. Jedna przesyłała zdjęcie z wczorajszego upojnego wieczoru (widocznie u niektórych Sylwester był już wczoraj), druga odpowiedź na pytanie zadane przeze mnie dzień wcześniej a trzecia informację, że w końcu, po długich miesiącach przygotowań powiedziała partnerowi, że chce się rozstać. Jeśli myślicie, że ta trzecia wiadomość mnie jakoś specjalnie zaskoczyła to się mylicie. Nie, byłam na nią przygotowana, w pewnym sensie czekałam na nią. Przecież to bliska mi osoba pisała, a zatem wiedziałam o tym, że to planuje, z tą jedyną różnicą, że zgodnie z planem rozstaniowy komunikat miał paść w Nowy Rok, a nie w Sylwestra o 4 30… , czyli wtedy, kiedy się obudziłam…


Pomyślałam, że to niesamowite, że tak jesteśmy połączone, że budzę się wtedy, kiedy ona ogłasza swojemu partnerowi koniec ich związku. Także szczęśliwie odkryłam, jak myślałam w tym momencie, powód mojego zbyt wczesnego przebudzenia. Uspokoiło mnie to. Odpisałam na wiadomość i zaproponowałam rozmowę, na wypadek, gdyby bliska mi osoba chciała o tej ważnej w jej życiu chwili porozmawiać. Ale ona chciała odpocząć, sporo emocji miała za sobą. Podzieliłam się z nią także krótką historią mojego przebudzenia mając lekkie wyrzuty sumienia, jak w ogóle mogę jej czymś takim głowę zawracać, ale chciałam pewnie potwierdzić, że to nie przez przypadek nie mogłam od słynnej już, jak to teraz czytacie, czwartej trzydzieści dalej spać. Odpisała, kochana jak to ona: „No zobacz, telepatycznie czułaś!”.


Jednak jak tylko to odczytałam dopadła mnie wątpliwość, że może to zwykły przypadek, i że nie ma żadnego magicznego połączenia? Że może jednak obudziły mnie moje własne rozkminy, niezapłacone rachunki oraz niedokończone myśli o kończącym się roku i zbliżającym początku nowego. Zdezorientowana i pijana z braku wystarczającej ilości snu, wstałam, zrobiłam sobie kawę, zasiadłam do komputera i zaczęłam pisać to, co teraz czytacie. Żeby być jednak z Wami szczerą, nie od razu. Najpierw zrobiłam przelewy, podsumowałam wydatki, wstawiłam kolejny rozdział swojej książki na platformie Opowi, zedytowałam wspólną listę sylwestrowych zakupów i zrobiłam sobie kawę numer dwa. Wtedy obudził się Michał i aby móc się skupić na pisaniu przeniosłam się wraz z drugim kubkiem kawy do sypialni. Już chyba wiedziałam, o czym chcę napisać…


O końcach i o początkach.


No cóż. Temat nie od czapy, biorąc pod uwagę dzisiejszą datę, a także rozstaniowy komunikat bliskiej mi osoby. Mam poczucie, że chodził za mną niczym głodny zwierzak domowy od kilku dni, a pierwsze kroki zaczął stawiać w drugie święto, czyli na koniec Bożego Narodzenia. Wtedy jeszcze nieśmiało się zbliżał, bo przecież nie ma co biadolić z powodu końca świąt... , przecież fajnie było, cała rodzina razem, tyle gier, spacerów, pasztetów. Tyle rozmów, śmiechów, spostrzeżeń, no dobra, jedna kłótnia też. Ale jednak mnie dopadło. I tak dzisiaj, o czwartej trzydzieści głodny zwierzak domowy obudził mnie i już nie pozwolił ominąć tematu końców i początków, i tego wszystkiego czym dla nas są.


Przyszło mi więc do głowy, że nie zawsze początki lubimy, i że nie wszystkie końce martwią, na przykład, gdy zaczyna się coś niefajnego albo gdy to niefajne się kończy. Ale też może być odwrotnie, bo gdy zaczyna się na przykład choroba, albo rozłąka z kimś ukochanym to taki początek jest smutny i ble, a kiedy kończy się jakaś fajna przygoda jak na przykład podróż po Sri Lance, to żal ściska nas za gardło. Tak więc nie ma reguły, jedne początki lubimy innych nie i podobnie z końcami, na jedne czekamy a o innych marzymy, by nigdy nie nadeszły, choćby nasza własna śmierć, albo kogoś, kogo kochamy. Nic w sumie odkrywczego...


A jak to się ma do końca Starego Roku i początku Nowego? No właśnie… Od dłuższego czasu myślę nad tym, czy cieszymy się z końca Starego Roku, czy jest nam przykro, że było tak fajnie, że chciałoby się jeszcze? Czy nadejście Nowego Roku napawa nas optymizmem i nie możemy się go doczekać, czy najchętniej zrobilibyśmy jakąś pauzę pomiędzy godziną 23 59 a 24 00 (w sumie ciekawe, w którym momencie trzeba by to faktycznie zrobić…), by móc się lepiej do niego przygotować i odsapnąć po Starym?


Pewnie tyle ile ludzi tyle podejść.


Ja mogę tylko ze swojej perspektywy napisać Wam tu dzisiaj, choć czy macie ochotę to czytać nie wiem wcale, że aby wejść w nowe a nie tylko „kolejne” to trzeba się pożegnać ze starym (poprzednim), nie ma innej opcji, jak to się potocznie mówi. Nie wejdziesz w nowy związek będąc w starym albo nie zaczniesz nowej pracy chodząc do poprzedniej. No i już słyszę te krzyki krytyki, że jak to, że na morgi takich przykładów, jak to gość miał dwie rodziny wiele lat, albo ktoś na wypowiedzeniu łapał drugą fuchę. I ok, zgadzam się, sama znam wiele takich historii, a jednej z nich byłam nawet bohaterką. Ale mi chodzi o inne wejście w nowe, o takie świadome, takie, które sprawi, że to nowe będzie naprawdę nowe i inne dla nas, a nie tylko podgrzewanym starym kotletem na nowej patelni.


Dlatego, jeśli chcecie, aby Nowy Rok był dla Was lepszy (a często to czytam lub słyszę w ostatnich dniach) niż Poprzedni to nie wystarczy czekać, aż wybije północ. Niestety. Trzeba usiąść na chwilę ze Starym (rokiem, nie facetem) i pomyśleć, co się w nim wydarzyło, co mi wyszło a co nie, i co mogło być powodem obu scenariuszy. Wziąć te wszystkie wnioski i przemyślenia i spakować do plecaka, który weźmiecie ze sobą na wycieczkę w Nowe. Wierzcie mi, że plecak ten się Wam w tym Nowym przyda. Jak to mówi jedna z moich ukochanych celebrytek (choć to obraźliwe w sumie dla niej określenie zważywszy na to, ile w życiu dokonała) SAMO SIĘ NIE ZROBI! Także jeśli życzycie sobie, żeby ten Nowy Rok był dla Was lepszy to kochani, czeka Was trochę pracy, SAMO SIĘ NIE ZROBI!


Wszystkich zainteresowanych sprawczym podejściem do Nowego Roku zapraszam na procesy coachingowe lub na sesje jednorazowe, podczas których z szacunkiem i serdecznością potowarzyszę Wam w wyciągnięciu wniosków z roku 2025 i spakowania plecaka na rok 2026!


Jeśli chcesz, żeby 2026 rok był naprawdę lepszy, a nie tylko inny — zapraszam Cię do pracy coachingowej.

W procesach i sesjach indywidualnych pomagam:

✔ domknąć to, co niewypowiedziane i niedokończone

✔ wyciągnąć realne wnioski z minionego roku

✔ wejść w Nowy Rok z klarownością, lekkością i sprawczością


📩 Napisz do mnie w wiadomości prywatnej na adres joannarucinskaway@gmail.com, a odezwę się z informacjami.


Dobrych początków i satysfakcjonujących końców!


P.S. No i już wiem na pewno skąd dzisiejsza pobudka o 4 30 rano ;)




Recent Posts

See All
Mały Nowy Rok

Nowy rok szkolny to taki Mały Nowy Rok dla dzieci i ich rodziców. Dzieci idą do szkoły, rodzice wciąż do pracy. Obie grupy żegnają się z...

 
 
 
Rozmowa o coachingu.

Dzień dobry :) Z ogromną przyjemnością zapraszam do obejrzenia rozmowy o coachingu: https://www.youtube.com/watch?v=FPT9hS1A-b4&t=2s ...

 
 
 

Comments


bottom of page